malowanie światłem...
O mnie - z odrobiną humoru...
Gdy rodziłem się w lipcu 1978 roku cały ówczesny świat w napięciu oczekiwał na narodziny pierwszego dziecka z próbówki, więc moje pojawienie się przeszło bez echa w mediach i prasie fachowej :-) .
Potem było przedszkole, podstawówka, liceum, z których to wyniosłem liczne świadectwa aż przyszedł czas na dorosłe życie - studia, praca i założenie podstawowej komórki społecznej :-).
Na co dzień korzystam z życia pełnymi garściami: spędzam czas z rodzina, słucham rocka (ale Czajkowskim też nie gardzę), czytam książki, chodzę na koncerty, do kina, na piwo, oglądam telewizję, a gdy mam więcej wolnego czasu chodzę po górach, albo jeżdżę na desce (w zależności od pory roku) i zawsze staram się mieć pod ręką aparat, bo nigdy nie wiadomo kiedy nadarzy się okazja zrobienia „zdjęcia życia”
Swoją przygodę z fotografią rozpocząłem, gdy odkryłem w domu Smienę 8; najpierw mogłem ją oglądać, z czasem potrzymać w ręku, w końcu zaczęły się lekcje teoretyczne (do dziś pamiętam jak ćwiczyłem krok, żeby móc prawidłowo określić odległość), aż w końcu mogłem zrobić samodzielnie zdjęcie...co źle wówczas zrobiłem nie pamiętam, ale pewne jest, że żadne ze zdjęć nie wyszło jak należy. Mimo to nie zniechęciłem się, choć z czasem dobry aparat z ręcznymi nastawami zastąpił na jakiś czas kompakt aż w końcu nabyłem swoja pierwszą lustrzankę analogową Canona, która z czasem zamieniłem na lustrzankę cyfrową także Canona i tak oto zacząłem oglądać świat przez obiektyw - a gdy nie mam pod ręką aparatu, to i tak w głowie kadruję otaczająca mnie rzeczywistość :-)
Podsumowujac wydaje mi się, że jestem normalnym facetem, którego pasją jest robienie zdjęć, ale jak napisał mój ulubiony autor Terry Pratchett „W każdym normalnym człowieku tkwi szaleniec i próbuje wydostać się na zewnątrz”

